Szukaj na tym blogu

piątek, 18 maja 2012

Sardynia cz. II (prowincja Sassari)

Sassari
Kolejnym przystankiem w podróży po Sardynii była prowincja Sassari, której stolica nas urzekła. Prześliczne miasto, drugie co do wielkości na wyspie. Nie ma dostępu do morza i plaż, ale nadrabia klimatem i piękną architekturą.


Cattedrale di San Nicola, Sassari





Cattedrale di San Nicola, Sassari




 Po całym miasteczku, z resztą jak w większości Włoch, usiane są kościoły i pomniki świętych. Sassari to jedna z najstarszych osad na wyspie, Katedra Św. Mikołaja istniała już w XII w. W XVII wieku została przebudowana w stylu barokowym (zdjęcia powyżej).

Inne obiekty sakralne oraz pomniki świętych w Sassari:
Kościół św. Marii, Sasarri

Wspaniała zabudowa tego miasteczka to jednak ni tylko kościoły, to także cała zabudowa starówki, liczne pomniki, fontanny i ogrody publiczne cudnie zaprojektowane, pełne kwiatów i przeróżnej roślinności.

F. Cavallotti la Sardegna, dziennikarz, polityk

Vittorio Emanvele II, król sardyński

G. M. Angioy, bohater narodowy


Trafiliśmy do miasteczka w porze sjesty, więc zastaliśmy wyludnione uliczki, za to pełne kawiarenki. Dla mnie jako turystki było to dosyć uciążliwe, bo zazwyczaj nikt nie był w stanie powiedzieć nam, o której coś się otworzy i zamknie.  Co mocno nie zadowoliło  nasze żołądki, to fakt, że obiadowe dania zaczynają serwować od godziny 19. W trakcie sjesty tylko lżejsze jedzenie i oczywiście wszechobecną kawę.



Plac katedralny, Sassari
Dawna pralnia, Sassari

Po lewej Pan Salvador

 Za pokazanie najciekawszych i najpiękniejszych miejsc dziękujemy Panu Salwadorowi, miłemu staruszkowi, który zapytany o drogę postanowił pokazać nam to co najlepsze w Sassari.

środa, 16 maja 2012

Sardynia cz. I (prowincja Olbia)

Costa Smeralda
Tak powitała nas Sardynia. Jedno z najbardziej różnorodnych miejsc jakie widziałam. Przepiękne góry, doliny, klify, niesamowita fauna i flora i oczywiście jedne z najbardziej pożądanych przez turystów - plaże.
Podróż zaczęliśmy od wybrzeża Costa Smeralda. Wynajęliśmy auto żeby zobaczyć jak najwięcej, ponieważ każda prowincja Sardynii sporo się od siebie różni, głównie ukształtowaniem terenu, ale też uprawą, jak i językiem. Wyspa ta była pod wpływami tak wielu krajów, że w każdym regionie ludzie mówią inną gwarą lub językiem. Ludzie porozumiewają się po sardyńsku, włosku, hiszpańsku, niestety rzadko po angielsku (co stwarzało śmieszne sytuacje).
Costa Smeralda
Z lotniska w Olbi ruszyliśmy przez Arzachenę na Porto Cervo żeby sprawdzić czy to, co czytaliśmy o Szmaragdowym Wybrzeżu Sardynii to prawda.  Tak też trafiliśmy na plażę. Okazała się cudna. Gorący piasek pod stopami, i lazurowa woda. Co prawda nie byłą ona najcieplejsza, bo to dopiero początek sezonu. Za to plusem tego, że to dopiero maj okazały się prawie bezludne plaże, bez wrzeszczących turystów i z miejscem na ręcznik. Ten region właśnie ze względu na plaże jest najdroższy. To tu uderzają stęsknieni słońca i drinków bogacze.




Costa Smeralda



Dalej ruszyliśmy na północ do Palau. Stamtąd kursują promy na malutką wysepkę La Maddalena, która również należy do Sardynii. Tam pierwszy raz zobaczyłam często spotykany na wyspie krzewowy las, którego korony drzew są tak gęste, że dół jest zupełnie ciemny. Jak z jakiejś baśniowej scenerii.


Palau
I znów na północ do Santa Teresa Gallura skąd odpływają promy na Korsykę. Bardzo małe malownicze miasteczko. Polecamy spróbować tam tradycyjnej pizzy :) Z klifu w miasteczku rozpościera się przepiękny widok na morze tyrreńskie. Na szczycie klifu znajduję się malowniczo usytuowany zamek. W blasku zachodzącego słońca ten widok był naprawdę urokliwy.
Santa Teresa

Santa Teresa





















Santa Teresa
Przepiękny zachód słońca oglądaliśmy jadąc wzdłuż wybrzeża, kierując się na zachód do prowincji Sassari, którą pokażę i opiszę w następnym poście.

Północne wybrzeże Sardynii