Tyuł tego posta to mała przewrotność. USA, kraj do którego chcą wyjechać tłumy. Przez jednych znienawidzony, przez drugich kochany. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej części ludzi. Takiego zróżnicowania społecznego i krajobrazowego nie znajdziemy w innym kraju na świecie.
Jako studentka miałam możliwość wyjazdu do Stanów na program Work & Travel. Jedziesz, pracujesz, a w międzyczasie poznajesz i zwiedzasz kraj. Fantastyczna opcja dla każdego studenta. W 2008 roku pierwszy raz odwiedziłam USA. Trafiłam do stanu, który ludzie zwą Krainą Mleka i Sera, ogólnie dla większości nudnego, mianowicie do Wisconsin.
Madison, stolica Wisconsin
| Jak dla mnie to bardzo mylne stwierdzenie. |
Miejsce, w którym mieszkaliśmy, to małe prowincjonalne miasteczko Fond du Lac. Oczywiście większe od wielu sporych miast w Polsce, ale tam niezupełnie. Do pracy dojeżdżaliśmy do Lomiry, wręcz wioska 20 mil od miasta.
Lomira nocą, w drodze z pracy.
To co mnie najbardziej urzekło, to połacie obszarów usiane wiatrakami, które świetnie wpasowały się w wiejski krajobraz.
Dech zapiera jak się widzi tysiące wiatraków, w polach kukurydzy między fermami...... oczywiście ktoś by mógł powiedzieć, że niby nic nadzwyczajnego,,,owszem, ale oko cieszy. I ten niesamowity nastrój, poprostu spokój,,,
cisza
uwielbiałam jeździć po pracy zatrzymać się w środku pola i w spokoju poczytać książkę :)
Najpiękniejsze jakie widziałam niebo, niebywale nasycone kolorystycznie. I te CHmury.
Druga rzecz, która mnie ujęła to mgła. W trakcie wycieczki, jadąc koło Fox River zatrzymaliśmy auto....
Miejscówka znana z serialu Prison Break
faktycznie tajemnicza :P


Miejscówka znana z serialu Prison Break
faktycznie tajemnicza :P
Cieszę, się że mogłam poznać Stany też od tej mniej zurbanizowanej strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz